Od rano słońce pokazywało, na co je stać. Było strasznie gorąco, a treningu nam nie odwołali. Leżeliśmy na murawie w cieniu, niby mieliśmy ćwiczyć, ale nikomu się nie chciało głównie przez temperaturę.
- Trener idzie! - krzyknął nagle Kevin, który stał na czatach.
Wszyscy zerwaliśmy się na równe nogi i zaczęliśmy udawać, że cały czas ćwiczymy.
- Dobra, dobra... wiem że się opierdalaliście. - uśmiechnął się delikatnie. - Wiem, że ostatnio strasznie dużo trenujemy... więc pomyślałem, że coś w stylu wakacji wam dobrze zrobi. A więc, razem z bratem, który jak wiecie uczy w prywatnym liceum. Chciał zrobić swoim uczniom niespodziankę... w postaci was. I teraz pytanie, czy się zgadzacie.
- Pomysł fajny, tylko niech nie zaczną nam wchodzić do łóżka. - stwierdził Mats.
- Mi tam to nie przeszkadza, chętnie przygarnę parę ładnych dziewczyn na noc czy dwie. - wszyscy się zaśmieli.
- No więc ustalone? - klasnął w dłonie.
- Tak. - odpowiedzieliśmy wszyscy jednocześnie.
- No więc w piątek wieczorem wyjazd, równo o 17.
Po kilku chwilach, rozeszliśmy się do domów.
***
Wszyscy zebraliśmy się na miejscu zbiórki przed czasem, wsiedliśmy do naszego autobusu i po chwili ruszyliśmy nad jezioro.

Byliśmy tam dopiero po dwóch godzinach, natknęliśmy się na korki. Kierowca zaparkował obok drugiego autobusu, jednak nikogo tu nie było. Wzięliśmy plecaki, namioty i ruszyliśmy w miejsce obozowiska. Axel szedł przy mojej nodze, Shelter natomiast miałem na smyczy. Mieliśmy mieć namiot z Marco. Miałem na sobie dresy moro, biały t-shirt i jak każdy z nas bluzę naszego klubu.



- Ej, słyszeliście to? Dlaczego Putin kibicuje klubowi z Dotmundu? BoRussia! - usłyszałem nagle.
- Stare i nie śmieszne. - stwierdziłem, gdy stanąłem za nim.
Chłopak odwrócił się w moją stronę, chwilę potem złapał się za głowę i z niedowierzaniem zrobił kilka kroków do tyłu.
- To oni... - szepnął.
- Niespodzianka! - krzyknął nagle ich nauczyciel.
Szczerze? Nie sądzę, żeby to była niespodzianka. Trener mówił, że obiecał, że przeprowadzimy trening dla chętnych...
?