środa, 29 czerwca 2016

Od Maksa

Z tłumu wyciągnął mnie Colin, zobaczył wiewiórkę i za wszelką cenę chciał ją zdobyć.
- Colin, siad! - powiedziałem ostro.
Pies nagle się zatrzymał i usiadł. Nie lubiłem mówić do niego takim tonem, ale czasem trzeba, bo inaczej nie posłucha. Spojrzał na mnie przepraszająco, pogłaskałem go i wtem, zerwał się na równe łapy i podbiegł do dziewczyny, wyrywając mi z ręki smycz. Westchnąłem głęboko i spojrzałem na Axela, stojącego koło mnie.
- Przynajmniej z tobą nie mam problemów. - pogłaskałem go i ruszyłem w stronę dziewczyny, do której pobiegł Colin. Łapy miał oparte o skałę, na której siedziała i domagał się pieszczot. - Przepraszam za niego. - powiedziałem.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz